Znajomi wodzireje
W programach telewizyjnych biorą udział również inni wodzireje z całej Polski.
Zobacz naszych znajomych
1 stycznia 2011
23 kwietnia 2010
20 lutego 2009

Zabawę uczynić niezapomnianą

Wodzirej od pierwszych chwil musi pokazać, kto przewodzi imprezie i dla kogo ona jest przygotowana - to credo Andrzeja Toczka, który od kilkunastu lat prowadzi wesela, zabawy i imprezy okolicznościowe.

- Bawić ma się każdy - mówi. - Muzyka jest ważna, ale połowa gwarancji udanej zabawy zależy od tego, jak się imprezę poprowadzi.

Każda zabawa ma inny klimat, do którego trzeba dobrać i muzykę, i gry towarzyskie. - Wiadomo, że na zabawę karnawałową ludzie przychodzą w parach nie tylko tańczyć, ale również po prostu się spotkać, porozmawiać. Tu nie przerywa się co drugiego tańca konkursem. Jednak ważne, by zintegrować ludzi, którzy się nie znają.

- I tak panie robią kółeczko w środku, a panowie na zewnątrz. Gra muzyczka i wszyscy się bawimy. Panowie pląsają wokół pań. Stop! Teraz panowie proszą do tańca panią, przed którą się zatrzymali - opowiada.

Inną zabawą jest prawienie komplementów. Pary ustawiają się naprzeciw siebie, a partnerzy mówią o tym, co im się w drugiej osobie podoba.

- Oj, tutaj wachlarz pomysłów bywa ogromny. Padają różne deklaracje: oczy, uszka, kolanka, nawet majteczki - śmieje się pan Andrzej. - Ludzie gadają, a na koniec proszę, żeby pary ucałowały to, co wymieniły.

Dobrą zabawę ma mieć nie tylko para, która w niej czynnie uczestniczy, ale także pozostali, czyli widzowie.

Jeżeli ktoś zamawia pana Andrzeja, by poprowadził wesele czy urodziny, wcześniej trwają długie uzgodnienia. - Ustalamy, jakiej muzyki goście sobie życzą. Jeżeli nie mam jakichś piosenek, to je dokupuję. Wypytuję o towarzystwo, żeby dobrać również zabawy i konkursy. Ważne są tu dzieci, bo bez nich wesele jest smutne - zauważa. - O "Kaczuchy" i "Starego niedźwiedzia" nie muszą prosić.

Na weselu najważniejsi są dla wodzireja państwo młodzi. "Witam gospodarzy dzisiejszego dnia i ich kochanych rodziców" - te słowa padają najczęściej.

- Potem marsz weselny, toast i obiad, który młodzi muszą przyprawić pocałunkiem. Kolejne więc okrzyki to "gorzko, gorzko!"

Na takie uroczystości pan Andrzej przygotowuje również gadżety potrzebne do zabawy. - To, co zdaje zawsze egzamin, to worek z prezentami - opowiada. - Wesele ma być też okazją do tego, by poznała się ze sobą dalsza rodzina i ta zabawa najlepiej temu służy. Wszyscy ustawiają się w kole, gra muzyka. W jej rytm goście podają sobie worek, w którym znajdują się różne gadżety. Kiedy muzyka przestaje grać, osoba, która akurat ma worek w ręku, wyjmuje z niego jedną rzecz, np. biustonosz, spodnie od piżamy, czapki, wszystkie podwójne. Ci, którzy wyciągną takie same, muszą ze sobą zatańczyć, oczywiście ubrani w fanty.

- Staram się sam wymyślić zabawy, ale nie ukrywam, że czasami podglądam kolegów po fachu. Bo zawód wodzireja to zajęcie, w którym nie można stanąć w miejscu, ale trzeba się ciągle się rozwijać, by każdą zabawę uczynić niezapomnianą - mówi pan Andrzej, który w 2003 roku poprowadził około 40 imprez. Mieszka w Szczepanowicach, od wielu lat pracuje w Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym. - Nie mam dzieci, mam trzy córki, moje księżniczki - żartuje.

Źródło: Gazeta.pl
Link źródłowy: http://miasta.gazeta.pl/opole/1,35114,1893173.html

 

 
Start | Oferta | Wodzirej | Sprzęt | Zdjęcia | Filmy | Opinie | Media | Linki | Terminy | Kontakt Copyright © 2007-2017 Wodzirej Karpik